poniedziałek, 29 grudnia 2014

Ananas - sadzonka - ciąg dalszy

      Minęły już trzy lata od ukorzenienia rozety sklepowego ananasa... Jak ten czas leci. Przyznam, że ananas jest rośliną bezproblemową w uprawie. Doskonale znosi okresy zimowe, brak światła, suche powietrze, przesuszenie gleby, nie imały się go również żadne szkodniki i choroby. Jest tylko jeden problem z tą rośliną. Otóż mój ananas po trzech latach stał się po prostu mało dekoracyjny, żeby nie powiedzieć brzydki. :)
      Tak czy siak nie mam zamiaru się go pozbyć, prędzej, czy później roślina zakwitnie, niezależnie od tego, czy jej w tym pomogę, czy nie.
      Niestety pokazana ostatnio przeze mnie siewka ananasa nie wytrzymała warunków zimowych i stopniowo uschły jej wszystkie liście. No trudno...

 Trzyletni ananas. Śliczny, czyż nie?

   Przynajmniej jest zdrowy - a zdrowie jest najważniejsze, mówili...

niedziela, 28 września 2014

Pitaja z nasion - ciąg dalszy

      W ciągu kolejnego roku uprawy pitaje urosły (zwłaszcza jedna) całkiem sporo, i przybrały nieco kosmiczny wygląd. Nadal jedna z roślin rośnie wyraźnie szybciej od drugiej mimo dokładnie takich samych warunków uprawy - może jest to kwestia genów?

Dwuletnie pitaje. Wyglądają... interesująco ;)

Mirt z nasion - ciąg dalszy

      Przez ponad dwa lata od wysiewu mirty całkiem sporo urosły oraz, co mnie bardzo ucieszyło, zakwitły po raz pierwszy. W trakcie uprawy nie zauważyłem problemów ze szkodnikami oraz chorobami grzybowymi i bakteryjnymi. Jedynie w trakcie zimy rośliny traciły trochę liści, ale bez problemu się regenerowały po nadejściu wiosny. Mirt pokazany na zdjęciu z lewej strony był corocznie cięty, natomiast temu z prawej strony pozwoliłem swobodnie rosnąć (stąd ten "dziki" wygląd). Kwiaty zawiązały się na obydwu roślinach. Ponieważ jest ich niewiele, nie powinny zbytnio osłabić roślin na zimę, dlatego też spróbuję uzyskać (a później oczywiście zjeść :)) owoce.
 Pąki kwiatowe i kwiaty na mircie.

Dwuletnie mirty uzyskane z nasion.

Imbir - ciąg dalszy

      Imbir jako roślina do uprawy w doniczce ma jedną zaletę - przy corocznym zbieraniu kłączy nie będzie rósł coraz większy i większy. Na zdjęciu przedstawiam ośmioletnią już roślinę (chociaż jeśli co roku usuwam starsze fragmenty kłączy, a pozostawiam tylko te młode, to czy ciągle jest to ta sama roślina? Zaleciało trochę filozofią i paradoksem statku Tezeusza...).
Imbir w doniczce.

sobota, 27 września 2014

Drzewo herbaciane - wzrost

      Drzewo herbaciane przeżyło zimą mały kryzys - nie polecam jednak zimowania tej rośliny przy północnym oknie. Brak światła był na tyle dokuczliwy dla niej, że zrzuciła prawie wszystkie liście i była bliska śmierci. Na szczęście wraz z wydłużaniem się dnia Melaleuca odzyskała swój wigor, a nawet sporo urosła przez lato. Tutaj znajdują się zdjęcia z poprzedniego roku uprawy, a tutaj poradnik dotyczący kiełkowania tego australijskiego krewniaka mirtu.
Trzyletnie drzewo herbaciane.
Zbliżenie na drobne listki - wyraźnie pachną!

Opuncja figowa z nasion - ciąg dalszy

      Okazało się, że opuncja figowa jest mało wymagającym kaktusem, który nie potrzebuje nawet corocznego przesadzania - może to i dobrze, zważając na mnóstwo upierdliwych małych cierni pokrywających roślinę... Tutaj znajdziecie zdjęcia z wysiewu opuncji, natomiast tutaj zdjęcia ukazujące wygląd roślin w poprzednim roku. 
      Najmniejsza roślina niestety została pokonana przez infekcję grzybową i po prostu uschła. Największej opuncji przybyły za to dwa człony, a tej o średnim wzroście jeden, pomimo tego prawie dogoniła większą siostrę. Kaktusy są niestety trochę powyginane - ciągnie je do słońca, a nie zawsze miałem możliwość zareagowania i obrócenia ich.
Opuncje figowe po prawie trzech latach uprawy.

Ananas z nasiona

      Na wstępie przyznam, że tę roślinę uzyskałem od niechcenia - jakieś półtora roku temu jedząc ananasa, znalazłem w środku pestkę, którą wrzuciłem do doniczki z imbirem i zapomniałem o niej. Na wiosnę tego roku, oprócz wybijających imbirowych pędów zauważyłem "coś jeszcze" - dopiero po jakimś czasie skojarzyłem fakt pojawienia się dziwnego lokatora znikąd z posadzeniem nasiona w ubiegłym roku. Nie spodziewałbym się, że po takim okresie coś może wyrosnąć, a jednak ananas wykiełkował! Przeniosłem go do innej doniczki i pozwoliłem mu w spokoju rosnąć. Roślina rośnie w torfie odkwaszonym, jest podlewana raz w tygodniu i dosyć powoli rośnie (przynajmniej na początku). 

 Około półroczny ananas z nasiona ze sklepowego owocu.
A tutaj ujęcie z góry.

Granat w gruncie - ciąg dalszy

      Mija powoli wrzesień, skończyło się kalendarzowe lato, temperatury zaczynają powoli się obniżać, zwłaszcza w nocy... W tym roku granatowiec wyrósł na nieco ponad pół metra i powolutku przygotowuje się do kolejnej zimy - dolne listki zaczynają już żółknąć i opadać. Roślina cieszy oko, ale z roku na rok coraz trudniej będzie ją chronić przed mrozem przez okrywanie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, przemarzną jedynie szczytowe, najcieńsze pędy (jak w ubiegłym roku). Na owocowanie specjalnie nie liczę, chociaż kto wie, co się wydarzy jeśli utrzymam roślinkę jeszcze przez parę lat. :)

Granat uprawiany w gruncie.

Kawa arabska z nasion - są owoce!

      W tym roku w maju obydwie z moich kaw zakwitły po raz pierwszy w swoim życiu. Na każdej z roślin od maja do połowy lipca pokazało się po 20-30 kwiatów. Aby nieco pomóc roślinom, użyłem małego pędzelka i zapylałem rośliny krzyżowo (pyłek z kwiatów jednej rośliny przenosiłem na drugą i z powrotem). Okazało się to dobrym pomysłem - praktycznie z każdego kwiata zawiązał się owoc. Na razie są jeszcze zielone, ale kto wie, może jeszcze w tym roku uda mi się coś uprażyć...
Kawy w całej okazałości.

A oto i owoce!

środa, 16 lipca 2014

Sinicuichi z nasion - wzrost

      Sinicuichi (Heimia salicifolia) okazała się być dość łatwą w uprawie rośliną doniczkową. Nie wymaga częstego przesadzania; de facto rozsadziłem swoje okazy dopiero kilka dni temu, po 2 latach od wysiewu. Zimowanie nie sprawia problemów nawet na północnym oknie, o ile rośliny są zdrowe - łatwo padają łupem mszyc, przędziorków i mączlików szklarniowych. Trzy rośliny rosnące razem w małej doniczce zostały niedawno przycięte i przesadzone do osobnych doniczek. Każda z nich miała ok. pół metra wysokości. Przycięte fragmenty roślin zostały skonsumowane w postaci papierosów heimiowych. :)
     Po 2-3 papierosach zauważalnymi efektami u mnie są: uspokojenie, wrażenie ciężkości kończyn, lekkie przyciemnienie wzroku oraz delikatna zmiana percepcji słuchowej - łatwo można dosłyszeć pomijane wcześniej instrumenty muzyczne będące tłem utworów; czuć także trudny do opisania "surround". Polecam melomanom i osobom chcącym zrelaksować się na łonie natury słuchaniem ptaków - znane utwory mogą brzmieć nieco inaczej, a i łatwiej można zlokalizować miejsce pochodzenia ptasich treli :). Efekt utrzymywał się ok. 30 minut, następnie słabł przez kolejne 30. Szkoda, że materiału było dosyć mało, wystarczyło zaledwie na parę papierosów. Ale roślinki z pewnością jeszcze trochę pożyją. Może w przyszłości pokuszę się o wypróbowanie herbaty lub zrobienie ekstraktu. :)

Dwuletnie sinicuichi, sztuk trzy.

Klip Dagga - wzrost i kwitnienie

      Klip Daggi (Leonotis nepetifolia) rozpoczęły kwitnienie mniej więcej w pierwszej dekadzie lipca. Okazuje się, że rośliny te są również bardzo atrakcyjne pod kątem wizualnym. Aż szkoda mi zrywać takich ładnych kwiatów!
      Dla porównania kilka roślin zamiast w gruncie postanowiłem uprawiać w szklarni w donicach z porządniejszym podłożem (torf wzbogacony). Daggi uprawiane pod osłonami rozpoczęły kwitnienie już na początku lipca i są wyższe o jakieś pół metra. Potrzebują jednak dużo miejsca wokół siebie, a także sporych doniczek - mają rozwinięty system korzeniowy, dlatego moim zdaniem uprawa Leonotis w gruncie, jeśli jest akurat możliwa, da niewiele mniejsze plony, a do tego będzie o wiele mniej pracochłonna; odpada nam przesadzanie, walka z przędziorkami uwielbiającymi mikroklimat szklarni oraz codzienne podlewanie. :)
Kwitnące Daggi w ogrodzie.

środa, 7 maja 2014

Klip Dagga z nasion

      Klip Dagga (Leonotis nepetifolia) jest jednoroczną rośliną należącą do rodziny jasnotowatych, wystepującą naturalnie w Afryce oraz w południowych Indiach. W porównaniu do swych krewniaków, innych jasnotowatych, gatunek jest ten gigantem - rośliny mogą osiągać wysokość ponad 3,5 m, nawet w naszych warunkach. Klip Dagga może być wykorzystywana na wiele sposobów - leonuryna znajdująca się w całej roślinie ma właściwości lecznicze, służy do wspomagania w leczeniu zakażeń wywołanych przez gronkowce, oprócz tego działa także przeciwkaszlowo i obniża gorączkę . Klip Daggę można również stosować rekreacyjnie: leonuryna posiada lekkie właściwości psychoaktywne. Palenie materiału roślinnego (zwłaszcza płatków kwiatów, które zawierają najwięcej leonuryny) w postaci papierosów czy w fajce wywołuje uczucie zrelaksowania oraz rozleniwienie, przypominając nieco działanie konopii indyjskich, lecz w dużo mniejszym nasileniu. Poza tym roślina jest stosowana jako składnik mieszanek, wzmacniając działanie innych używek. Posiadanie roślin, suszu i ekstraktów Klip Daggi, w przeciwieństwie do dość podobnej z wyglądu i działania Wild Daggi (Leonotis leonorus) jest w Polsce legalne na dzień dzisiejszy.
     Najlepszym terminem do wysiewu Klip Daggi jest wiosna. Nasiona wysiewa się od końca marca do końca kwietnia na głebokości 0,5-1 cm, utrzymując stale wilgotne podłoże. Używając dobrej jakości materiału do wysiewu, kiełkowalność wynosi powyżej 90%, a pierwsze siewki pojawią się już po 7-10 dniach. Nie ma potrzeby utrzymywania wysokiej wilgotności powietrza, wystarczy tylko zapewnić wilgotne podłoże młodym siewkom. Gdy rośliny osiągną 10-15 cm wysokości, należy je porozsadzać do osobnych doniczek.
     Klip Dagga rośnie dobrze zarówno na średnio żyznych jak i żyznych glebach; ponieważ w naszym klimacie jest jednoroczna, dobrym pomysłem wydaje się wysadzenie nieco podrośniętych Leonotis do gruntu, uprzednio wsypując do otworów w ziemi po 1-2 litry torfu wzbogaconego lub ziemi kompostowanej, co ułatwi przyjęcie się roślin, po 15 maja (Dagga nie jest mrozoodporna). Oczywiście można uprawiać je również w odpowiednio dużych doniczkach, należy jednak wziąć pod uwagę, iż dorosłe rośliny są wysokie i ciężkie, przez co mogą się po prostu przewrócić. Uprawa w domu mija się z celem - pomijając jej wzrost, suszu będzie mniej i będzie zawierał niższą zawartość alkaloidów.
      Leonotis jest rośliną, która czuje się dobrze zarówno w miejscach półsłonecznych, jak i w pełni nasłonecznionych. Ze względu na możliwość wyłamania lub przewrócenia, lepsze wydają się miejsca osłonięte od silnych wiatrów. Roślina uwielbia wodę, pobierze jej praktycznie tyle, ile jej dostarczymy. Jeżeli mamy zamiar dokarmiać ją, najlepszy będzie nawóz wieloskładnikowy podawany raz w miesiącu.
     Przy dobrych warunkach pogodowych i pokarmowych Klip Dagga rozpoczyna kwitnienie w połowie lipca i kontynuuje je aż do pierwszych przymrozków. Płatki kwiatów można zbierać na bieżąco, natomiast liście przed przymrozkami, które i tak zabiłyby roślinę (nic się nie może zmarnować ;) ).

 Klip Daggi,ok. 10 dni po wysiewie.

Klip Daggi, ok. 20 dni po wysiewie.

wtorek, 6 maja 2014

Płomień Afryki - kontynuacja wzrostu

      Mimo swej kapryśności, płomień Afryki (Delonix regia) dzielnie przeżył kolejną zimę i rozpoczął wzrost. Wygląda na to, że roślina zaczyna wytwarzać rozgałęzienia dopiero po dwóch latach uprawy. Mimo, iż na forach polecaną metodą zimowania płomienia Afryki jest przechowanie roślin w temperaturze 5-10 stopni Celsjusza, mój Delonix bez problemu zniósł spoczynek zimowy w temperaturze pokojowej w pomieszczeniu o naprawdę małej ilości światła słonecznego (jedno małe okno północne, roślina stała metr od niego). Oczywiście gdy tylko pojawiły się pierwsze młode pędy przeniosłem płomień Afryki na okno południowe.

 Trzy tygodnie po rozpoczęciu wzrostu; na razie roślina wygląda kiepsko...
... ale po kolejnych dwóch tygodniach jest już dużo lepiej.

    Roślina na zdjęciu posiada "oklapnięte" liście, jest to jednak spowodowane tylko i wyłącznie wieczorną porą robienia zdjęcia. W dzień Delonix wygląda bardziej żwawo.

Palma daktylowa z nasion - dwa lata później

      Palma daktylowa (Phoenix dactylifera) okazała być naprawdę twardą rośliną. Przetrwała wszelkie możliwe zaniedbania z mojej strony: atak przędziorków, niedobór światła, przesuszone powietrze i glebę oraz ciasnotę w doniczce. Gdyby nie lekko wybladłe liście i delikatnie przyschnięte ich końcówki można by pomyśleć, że nic sobie z tego nie robiła. :)
 Dopiero teraz, po dwóch latach została w ramach nagrody za trudy przesadzona do nowej, pojemniejszej doniczki (korzenie wychodzące powoli przez otwory w starej doniczce miały już grubość małego palca u ręki). Mam nadzieję, że w podzięce za nowy domek palma nadrobi braki we wzroście i podwoi swoją wysokość. :)

Dzielna dwuletnia palma daktylowa...

Drzewo pijanych papug - dwa lata później

      Drzewo pijanych papug (Schotia brachypetala) okazało się rośliną rosnącą dość wolno, jednocześnie mocno przyrastając na grubości pnia. W związku z tym całkiem nieźle nadają się na bonsai. Roślina jest praktycznie bezproblemowa, pomijając jej wrażliwość na suche powietrze zimą, które wywołuje opadanie liści. Schotia nie była atakowana ani przez przędziorki, ani przez mszyce przez cały okres uprawy. Choroby grzybowe również się jej nie imały.

Trzyletnie drzewo pijanych papug

Granat w gruncie - trzeci rok uprawy

       Okazało się, że albo trafił mi się bardzo wytrzymały okaz, albo zimy były ostatnimi laty bardzo łagodne; granat posadzony do gruntu nieco ponad trzy i pół roku temu przezimował kolejny raz pod kopczykiem z ziemi. Tym razem rozpoczął wzrost nieco wcześniej, pierwsze listki pojawiły się już pod koniec kwietnia. Roślina jest również jakby bujniejsza, poza tym w tym roku prawie żaden pęd nie przemarzł. Widocznie roślina się przyzwyczaiła do naszego klimatu. Wątpię jednak, aby urosła na więcej niż kilkadziesiąt centymetrów, a o owocach w takich warunkach na pewno nie ma co marzyć. :)

 Granat w gruncie; zdjęcie z 1 maja. 

Inne ujęcie.

Delosperma bosseranum (Ice plant) - ciąg dalszy

     Przez prawie trzy i pół roku, które minęły od ostatniego posta na temat tego niewielkiego sukulenta, Delospermy rozrosły się trochę, jednak nie jest to tempo zachwycające do zbiorów. Z dziesięciu roślin przetrwały cztery najsilniejsze - podczas pierwszej i drugiej zimy obumarły po trzy sztuki. Materiał roślinny z "padłych" okazów został oczywiście spożyty w celu sprawdzenia efektów. Faktycznie roślina ta przypomina w działaniu kannę, można odczuć delikatne rozluźnienie, wręcz rozleniwienie oraz wyraźną poprawę nastroju. Dodam jeszcze, że starsze, kwitnące rośliny potrafią wyprodukować setki nasion - w samym drugim roku uprawy miałem ich ok. 300-350 z czterech Delosperm...
Delosperma bosseranum uprawiana w polskich warunkach.

Kawa - pierwszy kwiat!

      Stało się... po trzech i pół roku od wysiania na obydwu kawach pojawiły się wreszcie pąki kwiatowe. Różnią się one wyraźnie od pąków wegetatywnych - w przeciwieństwie do nich, są bardziej wystające i zaostrzone, przypominając nieco miniaturowe pąki topoli. Na razie na jednej z kaw pojawił się jeden, przedwczesny kwiatek, który pewnie opadnie. Liczę jednak na pierwszy, może niezbyt obfity, ale jednak, zbiór nasionek. A może jeśli będzie ich więcej, spróbuję je uprażyć i zaparzyć własną kawę... :)
         Rośliny były przesadzane co roku w coraz to większe donice do mieszaniny torf wzbogacony:torf kwaśny:keramzyt/perlit w proporcjach ok. 8:3:1. Objawami niedoboru mikroelementów na młodych liściach nie przejmuję się zbytnio, pojawiały się co roku w momencie, gdy kawy rozpoczynały wzrost na wiosnę, i znikały w ciągu lata (rośliny były dokarmiane nawozem wieloskładnikowym). Przez cały okres uprawy nie zaobserwowałem ani chorób grzybowych, ani ataku jakichkolwiek szkodników. Jedynie przez zimę rośliny zrzucały nieco liści (maksymalnie 10-15%).

 Kawy po trzech i pół roku uprawy.

Pierwszy kwiat... ale będą kolejne!

piątek, 21 marca 2014

Pomarańcza - kwitnienie

     Jeden z cytrusów - pomarańcza odmiany 'Navelina' poczuła wiosnę i rozpoczęła kwitnąć. Pierwszy pąk kwiatowy zaczął się rozwijać ok. 2 tygodnie temu, a dzisiaj się otwarł ;). Na razie kwiaty pozostaną na krzaczku; ich aromat czuć w całym pokoju, poza tym roślina wygląda na tyle silnie i zdrowo, że mimo młodego wieku powinna dać radę wykształcić jeden owoc na późną jesień. Dla ciekawych - roślina była szczepiona na siewce mandarynki, a zakupiona została półtora roku temu w znanym serwisie aukcyjnym. ;)

Na ten widok każdy ogrodnik się uśmiechnie :)

niedziela, 16 lutego 2014

Cytryna skierniewicka - owocowanie

      Cytryna 'Skierniewicka' jest odmianą cytryny zwyczajnej (Citrus limon) wyhodowaną i rozpowszechnioną przez prof. Szczepana Pieniążka. Jej najbardziej rozpoznawalną cechą jest zdolność do rodzenia bardzo dużych owoców, których waga może przekraczać nawet 1kg. Uprawa tej odmiany cytryny jest praktycznie taka sama jak pozostałych cytrusów. Możemy ewentualnie postarać się o jakieś podpórki dla dojrzewających owoców - ich ciężar jest w stanie wyłamać pędy.
     Cytryna skierniewicka jest łatwa do zdobycia; jej sadzonki można znaleźć w większości marketów czy na aukcjach internetowych. Swoją roślinę kupiłem około dwa lata w Praktikerze, i tego sklepu nie polecam - praktycznie uratowałem roślinę od śmierci, była przesuszona i wymęczona. Aklimatyzacja i ustabilizowanie stanu zdrowia pacjenta trwała ponad rok. Jednak warto było, gdyż ubiegłego lata cytryna postanowiła wynagrodzić me starania kwitnąc i dając owoc ;).

Cytryna skierniewicka wraz z dojrzewającym owocem

Owocująca mandarynka - rok później

      Ponieważ było mi żal zrywać pięknie rosnących owoców mandarynki (cytryna została jednak wykorzystana do nalewki), postanowiłem pozostawić je na roślinie jak najdłużej. Na razie wiszą sobie już ponad rok i nic nie wskazuje na to, żeby miały się zepsuć...

 Mandarynka z owocami. Obok doniczki leży kupny owoc, dla porównania.

      Przyznam ze skruchą, że nie zapewniłem roślinie najlepszych warunków do zimowania - roślina stała blisko kaloryfera, stąd te pousychane końcówki liści. Na szczęście mimo to mandarynka jest w dobrej kondycji i mimo trochę brzydkiego wyglądu już wyczuła wiosnę i wypuszcza nowe pędy.

A tutaj zbliżenie.

Lithops - żywe kamienie - 21 miesięcy później

      Po 21 miesiącach od wysiewu tylko jedna roślina się wykruszyła, co jest niezłym wynikiem, biorąc pod uwagę eksperymentowanie - tym razem żywe kamienie były zimowane na północnym parapecie. Lithopsy były podlewane tylko w jeden sposób - raz w tygodniu, a w czasie największych upałów dwa razy, powierzchnia podłoża była lekko spryskiwana zraszaczem (raz czy dwa razy z dodatkiem nawozu). Tempo wzrostu żywych kamieni nadal nie oszałamia, chociaż wydaje się, że trochę jakby przyspieszyły. Tutaj znajdziecie link z początków uprawy żywych kamieni, a tu zdjęcia z cyklu "1 ciąża po wykiełkowaniu" ;).

Jakiś tam wzrost jest, ale chyba łatwiej kupić już wyrośnięte Lithopsy ...