sobota, 14 maja 2016

Granat w gruncie - piąty rok

      Minęło już pięć lat, od kiedy posadziłem do gruntu jeden okaz granata (Punica granatum). Roślina dzięki kopczykowaniu zimuje bez problemów. Mniej więcej tydzień temu granat zaczął nieśmiało wypuszczać pierwsze liście. Robi to nieco później, niż w ubiegłych latach, w każdym razie jestem zadowolony, że przeżył kolejną zimę. :)

Granat budzi się do życia :)

Pierwsze, drobne listki.


sobota, 7 maja 2016

Ice plant z nasion - aktualizacja

      Wciąż posiadam jeden z okazów Ice plant (Delosperma bosseranum), który wysiałem pięć lat temu. Okazało się, że w zeszłym roku po kwitnieniu jedno nasionko pozostało w ziemi, wykiełkowało no i roślina miała towarzysza przez jakiś czas :)
Starszy, pięcioletni Ice plant oraz jednoroczna siewka.

      Po ich rozdzieleniu i delikatnym przycięciu muszę przyznać, że kilkuletni Ice plant posiada pewne walory dekoracyjne:
Pięcioletni Ice plant - przypomina trochę bonsai...

      Natomiast młodsza roślina przygotowuje się właśnie do kwitnienia:

Młody Ice plant z widocznym kwiatem i pąkami kwiatowymi.

      Uważam, że Ice plant jest całkiem ładnym sukulentem, łatwym w uprawie i odpornym na błędy ogrodnicze. Trzeba jednak trochę poczekać, aby roślina zaczęła wyglądać dekoracyjnie...
      Tutaj możecie obejrzeć jak wyglądały Ice plant dwa lata temu. Moim zdaniem roślina bardzo się zmieniła, i to na plus. :)

Herbata z nasion - aktualizacja

      Herbata z nasion straciła część liści i pędów przez okres zimowy, ale po wiosennej wymianie podłoża rozpoczyna wzrost w kolejnym roku uprawy. Krzaczek ma już pięć lat, mimo, że nie wygląda na tyle :) Tutaj możecie obejrzeć zdjęcia herbaty z ubiegłego roku.
      Podczas wiosennego przycinania zebrałem kilkanaście gramów liści, które po ususzeniu służyły mi za własną, naturalną herbatę.W smaku nie jest jednak podobna do kupnych zielonych herbat, posiada taki "trawiasty" posmak, ale nie jest najgorsza. :)

Pięcioletni krzew herbaciany trzyma się całkiem nieźle :)

Opuncja figowa - aktualizacja

      Mija właśnie piąty rok uprawy opuncji figowej (Opuntia ficus-indica) wyrosłej z nasion. Rośliny nie sprawiają żadnych problemów, dopóki ktoś nie zechce ich dotknąć lub przesadzić... :) kwitnienia na razie się nie doczekałem, być może z powodu braku zimowania. Tutaj możecie obejrzeć, jak wyglądały opuncje dwa lata temu.
Pięcoletnie siewki opuncji. Wyglądają bardzo... opuncjowato :)

środa, 13 kwietnia 2016

Jazgrza Williamsa (Pejotl, Peyotl, Peyote) - uprawa

      Jazgrza Williamsa (Lophophora williamsii), znana przede wszystkim jako Pejotl/Peyotl jest niewielkim, bardzo wolno rosnącym i dorastającym do maksymalnie kilkunastu centymetrów sukulentem występującym naturalnie w niektórych rejonach Ameryki Północnej. Roślina ta jest słynna przede wszystkim dzięki meskalinie powstającej w jej skórce - substancji wykazującej działanie halucynogenne i psychodeliczne. Dwudziestowieczny polski artysta Witkacy, czyli Stanisław Ignacy Witkiewicz tworzył między innymi obrazy, które często malował będąc pod wpływem różnych halucynogennych substancji, a jedną z nich była właśnie meskalina. Na takich obrazach zawsze zostawiał podpis informujący osobę go oglądającą co autor zażywał tuż przed malowaniem. :)
      Amatorów wrażeń jednak poinformuję - Peyotl rosnący w polskich warunkach  nie będzie posiadać właściwości halucynogennych. Nawet jeżeli zapewnimy naszej roślinie idealne warunki, roślina wyprodukuje i nagromadzi meskalinę w ilości działającej halucynogennie dopiero po kilkunastu latach. Ponadto w roślinach nie rosnących w warunkach naturalnych poza meskaliną produkowane są również różne inne, działające nieprzyjemnie na układ pokarmowy alkaloidy. Zatem zjedzenie takiego kaktusa skończy się prędzej biegunką i wymiotami, niż halucynacjami. W Polsce Pejotl jest uprawiany raczej jako roślina ozdobna lub ciekawostka botaniczna. :)
       Roślina ta w naszym kraju nie jest praktycznie rozmnażana przez nasiona, dlatego też w zasadzie jedynym sposobem pozyskania jej jest rozmnażanie przez podział rośliny matecznej. Swoją szczepkę Pejotla otrzymałem od zaprzyjaźnionego hobbysty-kaktusiarza dwa lata temu. Z początku myślałem, że połowa rośliny jest obumarła - wyglądała na zaschniętą, jednakże okazało się, że po jakimś czasie nabrała nieco zielonego koloru...

Pejotl w formie dwóch "guzików" - jeden z nich jest naprawdę mocno zmaltretowany...

     Uprawa Pejotla wymaga cierpliwości; jest to jeden z najwolniej rosnących kaktusów. Rośliny rozpoczynają kwitnienie najwcześniej po dziesięciu, a czasami i po trzydziestu (!) latach. Sama roślina nie jest jednak jakoś strasznie wymagająca w uprawie.
       Powolny wzrost może być również zaletą - nie potrzebujemy ani dużej przestrzeni, ani sporych doniczek, spokojnie wystarczy taka o średnicy 5-7 cm. Zadbajmy jedynie o otwory w dnie doniczki, ponieważ roślina nie znosi długiego namaczania korzeni. Podłoże do uprawy powinno być dość lekkie, przepuszczalne i nie utrzymujące zbyt długo wody. Ja użyłem kupnej ziemi do kaktusów z niewielką domieszką keramzytu i wysterylizowanego piasku, wygląda na to, że Pejotl się w takim podłożu bardzo dobrze czuje. :)
      Jak już wcześniej wspomniałem, Pejotl nie znosi zbyt wilgotnego podłoża przez dłuższy czas, zwłaszcza w okresie zimowym. Od późnej jesieni do wczesnej wiosny podlewamy kaktusa bardzo skąpo, właściwie jedynie delikatnie zraszamy podłoże raz w tygodniu. Kaktus może się przez to lekko pomarszczyć - to normalne. W okresie wiosenno-letnim możemy podlewać kaktusa raz na tydzień nieco śmielej pod warunkiem usuwania nadmiaru wody. Swojego Pejotla trzymałem latem na dworze również w okresach deszczowych. Przetrwał to bez szkody dzięki temu, że doniczka stała bez podstawki i nadmiar wody był natychmiastowo odprowadzany. Roślinę nawozimy raczej skromnie - wystarczy rozcieńczony nawóz wieloskładnikowy raz w miesiącu w okresie wiosenno-letnim.
      Tak jak większość innych kaktusów, Pejotl jest rośliną raczej ciepłolubną i nie powinien być narażany na temperatury poniżej 10-12 stopni Celsjusza. Nie znam najniższej temperatury, którą ten gatunek wytrzymuje, aczkolwiek przymrozki są dla niego z pewnością zabójcze. W okresie zimowym możemy ewentualnie obniżyć nieco temperaturę do 16-18 stopni Celsjusza, nie zaszkodzi to roślinie.
      Lophophora williamsii jest gatunkiem światłolubnym - najlepiej się czuje w pełnym słońcu, jednak toleruje również mniej nasłonecznione stanowiska. Pejotl ze spokojem wytrzyma zimowanie na północnym parapecie w lekko zacienionym miejscu.
      Być może dzięki zawartości różnych nieprzyjemnych alkaloidów Pejotl wydaje się być ignorowany przez wszystkie krajowe szkodniki. Ze względu na wiecznie suche podłoże nawet ziemiórki nie odważyły się składać jaj w doniczce z tą rośliną ;) natomiast główną chorobą grzybową i/lub bakteryjną mogącą zaatakować Pejotla to gnicie korzeni spowodowane notorycznym przelewaniem. Porażoną roślinę można próbować ratować odcinając zdrową część, zostawiając ją na kilka-kilkanaście dni poza doniczką w celu zaschnięcia powstałej rany, a następnie  umieszczając ją w wysterylizowanym, suchym podłożu. Istnieje spora szansa, że kaktus się uratuje. W podobny sposób rozmnażamy Pejotla - po prostu odcinamy "guziki", po czym sadzimy je w nowym podłożu po kilkunastu dniach.
Pejotl widziany z boku.

niedziela, 21 lutego 2016

Roślina - żółw z nasion

      W swej kolekcji roślin posiadam kilka roślinek, które rosną u mnie już co najmniej rok, a jeszcze ich nie pokazywałem na blogu. Czas to zmienić. :)
      Pochrzyn słoniowy (Dioscorea elephantiphes) jest wieloletnim pnączem należącym do rodziny pochrzynowatych (Dioscoreaceae). Wytwarza okręcające się pędy o długości do 2 metrów - wysokość rośliny zależy zatem od podpory, na jakiej owe pędy umieścimy. W naturze występuje w południowo-wschodniej Afryce, a w innych rejonach świata jest często uprawiana ze względu na niecodzienny wygląd bulwy (kaudeksu) - u kilkuletnich roślin kaudeks zaczyna pękać i przypominać wyglądem skorupa żółwia.
      Roślina rozmnażana jest z nasion - nie każde kiełkuje, zatem powinniśmy posiadać ich nieco więcej. Przed wysiewem nasiona powinniśmy namoczyć w ciepłej wodzie przez 24 godziny. Siewu dokonujemy na głębokości 0,5 - 1cm w podłożu do kaktusów lub mieszance podłoża do kaktusów z torfem wzbogaconym - ja użyłem tej drugiej opcji. Kiełkowanie roślin może trwać około miesiąca.
      Uprawa rośliny jest dość prosta: chociaż jest ona sucholubna, to posiada dość delikatne korzenie, dlatego podlewamy ją skromnie, ale regularnie zarówno przez okres wzrostu i spoczynku. Właśnie - w naturze roślina rośnie w porze deszczowej, natomiast w porze suchej część nadziemna obsycha i roślina "odpoczywa". W naszym klimacie natomiast fazy wzrostu i spoczynku są mocno nieregularne, moje żółwie potrafiły zapadać w sen zarówno latem, jak i zimą, każda z roślin posiadała własny rytm. Czasami rośliny zapadały w stan spoczynku nawet dwa razy do roku. Nie należy się tym przejmować - prędzej, czy później wypuści nowe pędy.
      Roślina - żółw jest gatunkiem światłolubnym, dobrze się czuje w pełnym słońcu, choć powinna dać sobie radę również na półcienistym stanowisku. Jest wrażliwa na zasolenie podłoża, dlatego też nawozimy ją rzadko i skromnie. Jeśli chodzi o temperaturę uprawy, to roślina jest wybitnie ciepłolubna - najlepiej się czuje w miejscach, gdzie wynosi ona powyżej 15 stopni Celsjusza. Nie powinna natomiast stać w miejscach chłodnych. Roślina-żółw zacznie zamierać, gdy temperatura zacznie wynosić +4 stopnie. Doniczka dla rośliny-żółwia nie musi być głęboka, jednakże dobrze, by było w niej dość miejsca na rozrost kaudeksu. Ze względu na delikatny system korzeniowy, pochrzyn przesadzamy jak najrzadziej, z reguły dopiero wtedy, gdy zaczyna brakować miejsca na dalsze rozrastanie się bulwy.
       Przez cztery lata uprawy rośliny-żółwia nie zauważyłem żadnych szkodników, które mogłyby ją ruszać. Na choroby grzybowe i bakteryjne też jest odporna, przynajmniej dopóki jej przelewamy.

Luty 2012 - dwie malutkie siewki...

Wrzesień 2014 - żółwie nieco podrosły, jak widać. Proszę zwrócić uwagę na bardzo stylowe podpory dla pnącza :)

 Luty 2016 - dalszy wzrost. Jedna roślina zapadła w stan spoczynku, druga ciągle rośnie...

 Czteroletni pochrzyn w fazie wzrostu.

 Charakterystyczny kaudeks rośliny-żółwia w okresie spoczynku. Faktycznie trochę przypomina skorupę tego gada. ;)


sobota, 20 lutego 2016

Przęśl zielona - ciąg dalszy

      Okazało się, że najtrudniejszą częścią uprawy przęśli zielonej (Ephedra viridis) jest jej wykiełkowanie - z około stu nasion wykiełkowało kilka roślin, a ponad miesiąc przetrwała tylko jedna.
      Uprawa samej rośliny jest już dość prosta - nie ma większych problemów ze szkodnikami, natomiast choroby grzybowe (gnicie korzeni) mogą wystąpić przy przelewaniu rośliny - mimo, iż na to nie wygląda, przęśl jest raczej sucholubną rośliną, dlatego też rośnie u mnie w uboższym podłożu i jest raczej skąpo podlewana, zwłaszcza zimą. Sądząc po tempie wzrostu, potrzeba jeszcze co najmniej roku-dwóch, aby urosła na tyle, żeby można było zebrać co nieco do zaparzenia herbaty Ma-huang...
       Tutaj możecie przeczytać więcej o uprawie przęśli oraz obejrzeć zdjęcia z początku uprawy, sprzed dziewięciu miesięcy. :)
 
Przęśl zielona trochę urosła i rozgałęziła się w ciągu dziewięciu miesięcy.
Ujęcie z boku.

Drzewo pijanych papug - czwarty rok uprawy

      Drzewo pijanych papug jest jedną z roślin, które wytrzymały u mnie najdłużej :) w ciągu czterech lat nabrało pokroju typowego dla roślin drzewiastych, z jednym pniem. Pomimo niskich wymagań glebowych zmiana podłoża z ziemi ogrodowej na torf wzbogacony roślina wyraźnie lepiej się czuje. Dodam również, że w kwestii odporności na szkodniki i choroby niewiele się zmieniło - choroby i owady się jej nie imają :). Tutaj możecie obejrzeć, jak roślina wyglądała prawie dwa lata temu.

 Czteroletnie drzewo pijanych papug - rośnie powoli, ale bezproblemowo :)
Zbliżenie na koronę - młode liście mają różowawy kolor.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Kawy - zimowanie, stan krytyczny (?)

      W tym roku zimowanie kaw sprawia mi spore problemy. Nie dość, że moje kawy są już dość dużymi drzewkami i nie mam za bardzo gdzie ich postawić, to jeszcze spóźniłem się z wnoszeniem ich do domu. Obydwie kawy zostały narażone na temperatury poniżej 5 stopni Celsjusza; jedna z nich zniosła to całkiem dzielnie, natomiast druga szybko zrzuciła wszystkie liście, a następnie jej pędy zaczęły czernieć i obumierać, spodziewałem się najgorszego...

 Kawy narażone na ostry chłód po wstawieniu do domu. Ta z prawej nie wygląda zbyt dobrze...

 
... ale jednak przeżyła i nieśmiało wypuszcza nowe pędy i listki!

Druga kawa zniosła chłody dużo dzielniej i zrzuciła tylko kilka liści.
      Po zrzuceniu wszystkich liści postanowiłem pozostawić badyla w doniczce i bardzo skąpo go podlewać. Po jakichś dwóch tygodniach kawa na szczęście zaczęła odbijać. Cóż, tym razem mi się częściowo upiekło - bo jednak drzewko straciło wszystkie pędy boczne i szczytowe, a odbudowanie korony przez roślinę zajmie pewnie nadchodzący sezon. Dlatego też ze swojej strony mam radę dla osób, które uprawiają kawę - nie trzymajcie jej w chłodzie, bo może się skończyć śmiercią rośliny!

Kanna - ciąg dalszy

      Od wysiewu kanny minęło już nieco pół roku. Roślinki w liczbie trzech - bo część została ususzona, a część wydałem znajomym kaktusiarzom -  jak na razie są niewymagające w uprawie - są chyba odporne na wszystkie krajowe szkodniki i choroby grzybowe (no, dopóki nie przelejemy jej). Kanny dobrze znosiły również jesienne chłody - wniosłem je do pokoju dopiero pod koniec listopada, gdy temperatury spadły poniżej 5 stopni, chociaż według literatury są w stanie wytrzymać nawet pięciostopniowe przymrozki. Jedyną rzeczą, którą wręcz polecę przy uprawie kanny jest trzymanie jej na zewnątrz, przez cały dzień w pełnym słońcu - różnice między roślinami są naprawdę widoczne - spójrzcie na zdjęcia. :)

 Trzy pięciomiesięczne kanny. Środkowa roślina była trzymana przez cały czas w pomieszczeniu, zewnętrzne rosły na dworze w pełnym słońcu.
Trochę czasu po wniesieniu do domu kanna zaczęła się lekko wyciągać od braku słońca.

      Kanny, które rosły w domu rosły średnio 3-4 razy wolniej od tych trzymanych na ogrodzie, do tego nie wyglądały zbyt zdrowo... Dlatego też dwie roślinki rosnące domu zostały humanitarnie zlikwidowane i ususzone. :)
       Poniżej ciekawostka - kanna wysiana w tym samym okresie, co moje roślinki, ale uprawiana w innym miejscu przez jednego z czytelników bloga. Bardzo ładnie mu rośnie :). Pozdrawiam Allolx!

Zdjęcie kanny Allolx. Zdrowy okaz!