sobota, 13 czerwca 2015

Kanna z nasion

      Kanna (Sceletium tortuosum) jest niewielkim sukulentem należącym do rodziny pryszczyrnicowatych (Aizoaceae) rosnącym na terenach południowej Afryki.  Posiada błyszczące, ozdobne liście oraz dorasta do maksymalnej wysokości 25-30 cm.
     Wspominałem już o tej roślinie w postach dotyczących Ice Plant (Delosperma bosseranum) - podobnie do niej, kanna zawiera różne alkaloidy wykazujące działanie antydepresyjne, redukujące lęki oraz poprawiające samopoczucie i pobudzające, między innymi mesembrynę i tortuosaminę. Preparaty oparte na suszu kanny lub jej sproszkowane i kapsułkowane ziele jest sprzedawane między innymi w Republice Południowej Afryki oraz w Niemczech jako lek antydepresyjny.
      Kannę rozmnażać można zarówno przez sadzonkowanie, jak i przez wysiew. Sadzonki kanny powinny być jak najświeższe, odcięte fragmenty rośliny ukorzenią się szybko i łatwo wtedy, gdy nie będą przechowywane lub transportowane dłużej niż 48 godzin. Do ukorzeniania nadają się pędy mające 3-4 pary liści. Przed ukorzenianiem należy usunąć ostatnią (dolną) parę liści, a sadzonka powinna trafić do wilgotnego podłoża będącego mieszaniną ziemi do kaktusów lub styropianu i torfu ogrodniczego o pH 6,5-7,0. Natomiast nasiona przed wysiewem powinny zostać bardzo lekko uszkodzone pilniczkiem lub papierem ściernym oraz namoczone w letniej wodzie przez 24 godziny. Nasiona wysiewamy na głębokości ok. 0,5 cm do podłoża wspomnianego wcześniej - ja dodatkowo przysypałem powierzchnię sterylnym piaskiem. Kiełkowanie z reguły trwa jeden-dwa tygodnie.
     Kilkukrotnie już próbowałem wysiewać kannę, niestety z marnym skutkiem - rośliny wkrótce po wykiełkowaniu więdły i zasychały. Okazało się, iż są to rośliny mocno wymagające co do podlewania. Każde mocniejsze podlanie młodych roślin skutkowało przyspieszeniem ich zgonu wskutek infekcji grzybowej. Nie polecam też zakładania folii na wierzchu doniczki w celu utrzymania wilgotności - w swej pierwszej i jedynej udanej próbie wysiewu folia znajdowała się na doniczkach tylko do momentu wykiełkowania roślin. Ze względu na te problemy przez pierwsze dwa-trzy tygodnie po wykiełkowaniu kanny otrzymywały minimalne ilości wody przez podstawek (nie leję im wody wprost do doniczki). Starsze rośliny są już odporniejsze i można je nieco śmielej podlewać, jednakże należy pamiętać o tym, że są to sukulenty odporne na susze i podlewanie ich jest kwestią wyczucia. Pomiędzy kolejnymi podlaniami ziemia w doniczce powinna przeschnąć.

Kanny tuż po wykiełkowaniu.
     Podłoże dla kanny powinno być dość lekkie i przepuszczalne, ja użyłem mieszaniny ziemi dla kaktusów i torfu wzbogaconego w stosunku 1:1. Swoich kann jeszcze nie nawoziłem, natomiast natknąłem się na informacje, iż kanna powinna być dość rzadko nawożona i niespecjalnie tego wymaga. Jeśli chodzi o warunki świetlne, kanny świetnie sobie radzą latem na południowym parapecie poddane bezpośredniemu słońcu, wtedy również  najszybciej rosną. 
    Jak na rośliny pochodzące z południowej Afryki, kanny są wyjątkowo odporne na niskie temperatury, potrafią bez szkód wytrzymać przymrozek, chociaż polecałby jednak przenieść je na zimę do domu. Na polskich forach ogrodniczych znalazłem informację, iż niektórym pasjonatom udało się przezimować kanny na dworze w tunelach foliowych czy szklarniach.
      Szkodnikami mogącymi zaatakować kannę w naszym klimacie są mszyce, przędziorki oraz ślimaki (zwłaszcza na młodych roślinach), natomiast najczęstszą chorobą w naszym kraju jest grzybowe więdnięcie siewek, występujące prawie wyłącznie po przelaniu młodych roślin. Istnieje również wirus atakujący kanny - objawami są blade plamki lub smugi na powierzchniach liści, które przy okazji się skręcają, oraz "skarłowaciały" wygląd. Nie ma na to lekarstwa, dlatego zarażonych roślin należy się pozbyć. Na szczęście wirus atakuje wyłącznie kanny - a w naszym klimacie kanna nie występuje dziko i wątpię, by były jakieś szanse na złapanie tego wirusa - no chyba, że dostaliśmy zarażoną sadzonkę :)

Kanny po miesiącu od wykiełkowania.

     Zbiorów surowca zielarskiego dokonuje się mając większe, jedno- lub dwuletnie rośliny. Nastepnie zebrane pędy i liście zostają zmiażdżone i przefermentowane w słoikach lub workach foliowych przez okres 7 dni w celu usunięcia szkodliwego kwasu szczawiowego. W celu jego usunięcia można również wstawić ziele do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni na godzinę - kwas szczawiowy zostanie rozłożony wskutek wysokiej temperatury. Ziele kanny można żuć, jeść, dodawać do herbaty lub stosować jako tabakę po sproszkowaniu.

 Kanny dwa miesiące po wykiełkowaniu - roślinki się rozpędzają i wkrótce będą wymagać przeprowadzki :)

5 komentarzy:

  1. Próbowałeś już może kiedyś uprawiać papaje ? 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałem kilka razy, ale zawsze padały po czasie. Wiem, że papaja niby szybko owocuje w naszym klimacie, ale potrzebuje BARDZO wysokiej wilgotności powietrza, dorasta do kilku metrów, jest bardzo wrażliwa na choroby grzybowe, a dodatkowo potrzebujesz osobno rośliny męskiej i żeńskiej. Oczywiście płeć rozpoznasz dopiero po roku, gdy już papaja zakwitnie. Bez własnej palmiarni raczej do papai już nie podejdę :)

      Usuń
    2. Z moimi też zawsze padały :-( w tym roku mam posiane na parapecie, w ogrodzie i w szklarni zobaczymy co z tego będzie ;) a razem z papajami tamaryndowce :P

      Usuń
    3. Tamaryndowce to mi w ogóle nie wykiełkowały, a też próbowałem parę razy. Życzę powodzenia z papają, może wymienię się za coś ciekawego :)

      Usuń
  2. Heh dzięki :D

    OdpowiedzUsuń