środa, 7 maja 2014

Klip Dagga z nasion

      Klip Dagga (Leonotis nepetifolia) jest jednoroczną rośliną należącą do rodziny jasnotowatych, wystepującą naturalnie w Afryce oraz w południowych Indiach. W porównaniu do swych krewniaków, innych jasnotowatych, gatunek jest ten gigantem - rośliny mogą osiągać wysokość ponad 3,5 m, nawet w naszych warunkach. Klip Dagga może być wykorzystywana na wiele sposobów - leonuryna znajdująca się w całej roślinie ma właściwości lecznicze, służy do wspomagania w leczeniu zakażeń wywołanych przez gronkowce, oprócz tego działa także przeciwkaszlowo i obniża gorączkę . Klip Daggę można również stosować rekreacyjnie: leonuryna posiada lekkie właściwości psychoaktywne. Palenie materiału roślinnego (zwłaszcza płatków kwiatów, które zawierają najwięcej leonuryny) w postaci papierosów czy w fajce wywołuje uczucie zrelaksowania oraz rozleniwienie, przypominając nieco działanie konopii indyjskich, lecz w dużo mniejszym nasileniu. Poza tym roślina jest stosowana jako składnik mieszanek, wzmacniając działanie innych używek. Posiadanie roślin, suszu i ekstraktów Klip Daggi, w przeciwieństwie do dość podobnej z wyglądu i działania Wild Daggi (Leonotis leonorus) jest w Polsce legalne na dzień dzisiejszy.
     Najlepszym terminem do wysiewu Klip Daggi jest wiosna. Nasiona wysiewa się od końca marca do końca kwietnia na głebokości 0,5-1 cm, utrzymując stale wilgotne podłoże. Używając dobrej jakości materiału do wysiewu, kiełkowalność wynosi powyżej 90%, a pierwsze siewki pojawią się już po 7-10 dniach. Nie ma potrzeby utrzymywania wysokiej wilgotności powietrza, wystarczy tylko zapewnić wilgotne podłoże młodym siewkom. Gdy rośliny osiągną 10-15 cm wysokości, należy je porozsadzać do osobnych doniczek.
     Klip Dagga rośnie dobrze zarówno na średnio żyznych jak i żyznych glebach; ponieważ w naszym klimacie jest jednoroczna, dobrym pomysłem wydaje się wysadzenie nieco podrośniętych Leonotis do gruntu, uprzednio wsypując do otworów w ziemi po 1-2 litry torfu wzbogaconego lub ziemi kompostowanej, co ułatwi przyjęcie się roślin, po 15 maja (Dagga nie jest mrozoodporna). Oczywiście można uprawiać je również w odpowiednio dużych doniczkach, należy jednak wziąć pod uwagę, iż dorosłe rośliny są wysokie i ciężkie, przez co mogą się po prostu przewrócić. Uprawa w domu mija się z celem - pomijając jej wzrost, suszu będzie mniej i będzie zawierał niższą zawartość alkaloidów.
      Leonotis jest rośliną, która czuje się dobrze zarówno w miejscach półsłonecznych, jak i w pełni nasłonecznionych. Ze względu na możliwość wyłamania lub przewrócenia, lepsze wydają się miejsca osłonięte od silnych wiatrów. Roślina uwielbia wodę, pobierze jej praktycznie tyle, ile jej dostarczymy. Jeżeli mamy zamiar dokarmiać ją, najlepszy będzie nawóz wieloskładnikowy podawany raz w miesiącu.
     Przy dobrych warunkach pogodowych i pokarmowych Klip Dagga rozpoczyna kwitnienie w połowie lipca i kontynuuje je aż do pierwszych przymrozków. Płatki kwiatów można zbierać na bieżąco, natomiast liście przed przymrozkami, które i tak zabiłyby roślinę (nic się nie może zmarnować ;) ).

 Klip Daggi,ok. 10 dni po wysiewie.

Klip Daggi, ok. 20 dni po wysiewie.

wtorek, 6 maja 2014

Płomień Afryki - kontynuacja wzrostu

      Mimo swej kapryśności, płomień Afryki (Delonix regia) dzielnie przeżył kolejną zimę i rozpoczął wzrost. Wygląda na to, że roślina zaczyna wytwarzać rozgałęzienia dopiero po dwóch latach uprawy. Mimo, iż na forach polecaną metodą zimowania płomienia Afryki jest przechowanie roślin w temperaturze 5-10 stopni Celsjusza, mój Delonix bez problemu zniósł spoczynek zimowy w temperaturze pokojowej w pomieszczeniu o naprawdę małej ilości światła słonecznego (jedno małe okno północne, roślina stała metr od niego). Oczywiście gdy tylko pojawiły się pierwsze młode pędy przeniosłem płomień Afryki na okno południowe.

 Trzy tygodnie po rozpoczęciu wzrostu; na razie roślina wygląda kiepsko...
... ale po kolejnych dwóch tygodniach jest już dużo lepiej.

    Roślina na zdjęciu posiada "oklapnięte" liście, jest to jednak spowodowane tylko i wyłącznie wieczorną porą robienia zdjęcia. W dzień Delonix wygląda bardziej żwawo.

Palma daktylowa z nasion - dwa lata później

      Palma daktylowa (Phoenix dactylifera) okazała być naprawdę twardą rośliną. Przetrwała wszelkie możliwe zaniedbania z mojej strony: atak przędziorków, niedobór światła, przesuszone powietrze i glebę oraz ciasnotę w doniczce. Gdyby nie lekko wybladłe liście i delikatnie przyschnięte ich końcówki można by pomyśleć, że nic sobie z tego nie robiła. :)
 Dopiero teraz, po dwóch latach została w ramach nagrody za trudy przesadzona do nowej, pojemniejszej doniczki (korzenie wychodzące powoli przez otwory w starej doniczce miały już grubość małego palca u ręki). Mam nadzieję, że w podzięce za nowy domek palma nadrobi braki we wzroście i podwoi swoją wysokość. :)

Dzielna dwuletnia palma daktylowa...

Drzewo pijanych papug - dwa lata później

      Drzewo pijanych papug (Schotia brachypetala) okazało się rośliną rosnącą dość wolno, jednocześnie mocno przyrastając na grubości pnia. W związku z tym całkiem nieźle nadają się na bonsai. Roślina jest praktycznie bezproblemowa, pomijając jej wrażliwość na suche powietrze zimą, które wywołuje opadanie liści. Schotia nie była atakowana ani przez przędziorki, ani przez mszyce przez cały okres uprawy. Choroby grzybowe również się jej nie imały.

Trzyletnie drzewo pijanych papug

Granat w gruncie - trzeci rok uprawy

       Okazało się, że albo trafił mi się bardzo wytrzymały okaz, albo zimy były ostatnimi laty bardzo łagodne; granat posadzony do gruntu nieco ponad trzy i pół roku temu przezimował kolejny raz pod kopczykiem z ziemi. Tym razem rozpoczął wzrost nieco wcześniej, pierwsze listki pojawiły się już pod koniec kwietnia. Roślina jest również jakby bujniejsza, poza tym w tym roku prawie żaden pęd nie przemarzł. Widocznie roślina się przyzwyczaiła do naszego klimatu. Wątpię jednak, aby urosła na więcej niż kilkadziesiąt centymetrów, a o owocach w takich warunkach na pewno nie ma co marzyć. :)

 Granat w gruncie; zdjęcie z 1 maja. 

Inne ujęcie.

Delosperma bosseranum (Ice plant) - ciąg dalszy

     Przez prawie trzy i pół roku, które minęły od ostatniego posta na temat tego niewielkiego sukulenta, Delospermy rozrosły się trochę, jednak nie jest to tempo zachwycające do zbiorów. Z dziesięciu roślin przetrwały cztery najsilniejsze - podczas pierwszej i drugiej zimy obumarły po trzy sztuki. Materiał roślinny z "padłych" okazów został oczywiście spożyty w celu sprawdzenia efektów. Faktycznie roślina ta przypomina w działaniu kannę, można odczuć delikatne rozluźnienie, wręcz rozleniwienie oraz wyraźną poprawę nastroju. Dodam jeszcze, że starsze, kwitnące rośliny potrafią wyprodukować setki nasion - w samym drugim roku uprawy miałem ich ok. 300-350 z czterech Delosperm...
Delosperma bosseranum uprawiana w polskich warunkach.

Kawa - pierwszy kwiat!

      Stało się... po trzech i pół roku od wysiania na obydwu kawach pojawiły się wreszcie pąki kwiatowe. Różnią się one wyraźnie od pąków wegetatywnych - w przeciwieństwie do nich, są bardziej wystające i zaostrzone, przypominając nieco miniaturowe pąki topoli. Na razie na jednej z kaw pojawił się jeden, przedwczesny kwiatek, który pewnie opadnie. Liczę jednak na pierwszy, może niezbyt obfity, ale jednak, zbiór nasionek. A może jeśli będzie ich więcej, spróbuję je uprażyć i zaparzyć własną kawę... :)
         Rośliny były przesadzane co roku w coraz to większe donice do mieszaniny torf wzbogacony:torf kwaśny:keramzyt/perlit w proporcjach ok. 8:3:1. Objawami niedoboru mikroelementów na młodych liściach nie przejmuję się zbytnio, pojawiały się co roku w momencie, gdy kawy rozpoczynały wzrost na wiosnę, i znikały w ciągu lata (rośliny były dokarmiane nawozem wieloskładnikowym). Przez cały okres uprawy nie zaobserwowałem ani chorób grzybowych, ani ataku jakichkolwiek szkodników. Jedynie przez zimę rośliny zrzucały nieco liści (maksymalnie 10-15%).

 Kawy po trzech i pół roku uprawy.

Pierwszy kwiat... ale będą kolejne!