poniedziałek, 31 października 2016

Pitaja z nasion - czwarty rok uprawy

     Przez ostatnie dwa lata uprawy pitaje nie urosły zbyt wiele, przede wszystkim z powodu rzadkiego ich przesadzania. Niemniej widać, że nieco się "postarzały". Kaktusy te są bezproblemowe w uprawie - są odporne na wszystkie krajowe szkodniki (a przynajmniej nie znalazłem jeszcze takiego, który by je ruszył).
       Tutaj możecie obejrzeć jak wyglądały pitaje dwa lata temu.

 Czteroletnie pitaje. W niektórych miejscach trochę posiwiały ze starości. ;)

Pitaje z bliska. Towarzysze w doniczkach to Ice plant.

Marakuja, męczennica jadalna - czwarty rok uprawy

      Minęły już ponad cztery lata od wysiewu męczennicy jadalnej, zwanej marakują. Ten gatunek męczennicy jest jednym z bardziej odpornych: roślina nie jest ruszana przez żadne szkodniki typu przędziorki, mączliki czy mszyce (w przeciwieństwie do niektórych innych gatunków). Smakuje za to różnym zwierzętom podgryzającym liście, np. ślimakom, choć nie jest to wielki problem w porównaniu do owadów. Roślina również doskonale znosi również zimowanie w domu w temperaturze pokojowej. Niestety przez cały okres uprawy pnącze nie zakwitło ani razu...
       Ze względu na szybki wzrost rośliny (pod koniec sezonu pędy mogą osiągać długość do 1,5-2 metrów) zmuszony jestem przycinać marakuję co roku, inaczej nie zmieściłaby się w pokoju. :)
 
 Marakuja w całej okazałości. 

Liście i pędy. Widoczne uszkodzenia liści spowodowane przez głodne owady i nie tylko.

sobota, 29 października 2016

Peyotl, Lophophora - miła niespodzianka

      Chociaż jazgrza Williamsa, zwana również popularnie peyotlem uważana jest za jeden z najwolniej rosnących kaktusów, zmieniła się u mnie nie do poznania! Mocno zmaltretowana połowa rośliny w trakcie wakacji na świeżym powietrzu sporo urosła i przestała wyglądać na ledwo żywą. Naprawdę cieszy oko.

Jeszcze pół roku temu lewa połowa rośliny wyglądała na umierającą...

Palma daktylowa z nasion - aktualizacja, czwarty rok uprawy

      Palma daktylowa jest jedną z moich ulubionych roślin: jest całkowicie odporna na mszyce, przędziorki, mączliki, tarczniki i chyba każde inne paskudztwo mogące podgryzać rośliny doniczkowe. Do tego bez problemu znosi okresy suszy i niedoboru światła zimą. No i z roku na rok wygląda coraz ładniej...
      Tutaj możecie obejrzeć zdjęcia mojej palmy wykonane ubiegłego roku latem.

Czteroletnia palma daktylowa.

Kawa z nasion - aktualizacja

      Moje kawy niedawno obchodziły piąte urodziny. Z tej okazji otrzymały nowe mieszkania - większe donice ze świeżym podłożem. Wygląda na to, że im się spodobają. :)
      W ubiegłym roku wniosłem kawy zbyt późno do domu, przez co mocno rośliny mocno ucierpiały, zwłaszcza jedna z nich. Na szczęście obydwie rośliny przetrwały, choć w tym roku niestety nie zakwitły. Cóż, przynajmniej urosły co nieco.
 Pięcioletnie kawy. Roślina po lewej prawie umarła zeszłej zimy po narażeniu jej na temperaturę w okolicach zera. Na szczęście kawa odżyła. :)

Ulistnienie kawy - wygląda całkiem zdrowo...

niedziela, 23 października 2016

Glediczja trójcierniowa jako bonsai - ciąg dalszy eksperymentu.

      Już pięć lat minęło od mojego ostatniego posta dotyczącego próby przekształcenia glediczji trójcierniowej w bonsai. Przez pięć lat uprawy drzewko rosło w tej samej doniczce, wszystkie pędy rosnące ostro w górę były usuwane, a jesienią roślina była wkopywana w ziemię (glediczje spokojnie wytrzymują polskie zimy w gruncie). Jaki efekt? Cóż, roślina nie przekracza 40 cm wysokości i nie do końca przypomina bonsai, ale i tak mi się podoba. :)


Małe, sześcioletnie drzewko glediczjowe - już przygotowane do zimy :)

Ciernie oraz złożone liście - reakcja rośliny na chłód.


Ashwagandha, Witania ospała - zbiór

      Sezon ogrodniczy już prawie się zakończył, toteż nadszedł czas, aby zebrać niektóre jednoroczne zioła. Jednym z nich jest witania ospała, zwana również ashwagandhą - o jej właściwościach i technice wysiewu możecie przeczytać tutaj

5 witanii rosnących w gruncie, tuż przed zbiorem.

 Porównanie - z lewej korzeń witanii rosnącej w szklarni, z prawej - korzenie roślin rosnących na zewnątrz. Różnicy praktycznie nie widać.

 Na szklarniowej witanii dojrzało zdecydowanie więcej owoców. lecz i tak uzyskałem ich niewiele.

 Wszystkie dojrzałe owoce witanii. Wystarczy nasion na przyszły rok. ;)

Oto cały zbiór korzeni z 6 roślin - prawie pełen słoik o pojemności 900 ml.

Lithops, Żywe kamienie z nasion - czwarty rok uprawy

      Po trzech latach uprawy żywych kamieni ich tempo wzrostu mocno się zwiększyło: rośliny wyraźnie urosły. Zaczynają również wyglądać dekoracyjnie (wreszcie!). Lithopsy w tym zostały przeniesione na dwór na stanowisko w pełnym słońcu przez cały czas. Trochę podłoża zostało ostatnio wypłukanego dzięki długotrwałym deszczom; braki uzupełniłem mieszaniną torfu uniwersalnego z piaskiem w stosunku 1:4. Chyba im się spodobało. :)
        Tutaj możecie obejrzeć zdjęcia żywych kamieni wykonane trzynaście miesięcy temu. :)

 Żywe kamienie po czterech latach uprawy - ależ urosły!

     

niedziela, 2 października 2016

Granat w gruncie - kwitnienie !

      W tym roku zostałem miło zaskoczony przez mojego granatowca rosnącego na ogrodzie - po raz pierwszy zakwitł! Owoców oczywiście z tego nie będzie, przynajmniej na razie. Pierwsze kwiaty pojawiające się na granacie są z reguły tylko męskie lub tylko żeńskie, dlatego nie ma co liczyć na ich zapylenie. Również owocowanie u starszej rośliny będzie kłopotliwe lub wręcz niemożliwe, ponieważ kwiat otwarł się w połowie sierpnia. Niestety nie ma szansy na dojrzenie owoców przed zimą. Tak czy siak muszę przyznać, że kwiaty cieszą oko. :)
 Początek sierpnia: pąk kwiatowy powoli się otwiera.

 Połowa sieprnia: pierwszy kwiat!

Kwiat okazał się być męski. Z owoców nici, ale prezentuje się super. :)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Kolcowój chiński, Jagody goji z nasion - uprawa

      Kolcowój chiński (Lycium chinense) jest wieloletnim krzewem pochodzącym z Azji Środkowej, należącym do rodziny psiankowatych - tak jak pomidory i papryka. Ostatnio uprawa tej rośliny w naszym klimacie staje się coraz bardziej popularna ze względu na jej właściwości lecznicze: kora tego krzewu posiada właściwości hepatoprotekcyjne (chroni wątrobę przed działaniem toksyn), a także obniża ciśnienie. Natomiast owoce, zwane jagodami goji wykazują działanie zapobiegające miażdżycy oraz cukrzycy oraz zawierają sporą dawkę przeciwutleniaczy i witaminy A. Ponadto owoce są bardzo smaczne. :)
      Rośliny goji można rozmnażać zarówno z  nasion, jak i poprzez sadzonkowanie. Świeże nasiona mogą wykiełkować zarówno po dwóch tygodniach od wysiewu, jak i po paru miesiącach; do tego młodym siewkom zdarza się paść ze względu na choroby grzybowe. Uważam, że opisy na stronach sklepów ogrodniczych są nieco przesadzone co do czasu kwitnienia roślin - goji pozyskane z nasion kwitnie i owocuje nie po 2-3 latach, jak podają sklepy, a co najmniej po czterech... Więc jeżeli ktoś nie ma cierpliwości, polecam raczej zakup sadzonek. 
      Ja wybrałem opcję pierwszą, która pomimo długiego czekania na owoce ma dużą zaletę - roślina jest u nas od początku, dlatego też będzie zahartowana i zaaklimatyzowana, gdy dorośnie. Nasiona wysiewamy płytko, na głębokości do 0,5 cm, po czym utrzymujemy lekko wilgotną ziemię. Podłoże można uprzednio wysterylizować, aby zabezpieczyć je przed larwami ziemiórek i grzybami chorobotwórczymi, chociaż ja tego nie zrobiłem...

 Wrzesień 2011: pierwsze siewki; niektóre rośliny padły wkrótce po wykiełkowaniu...

Styczeń 2012: kolejne wschody, najstarsza roślina okazała się być mutantem... 

      Okazało się, że najstarsza z roślin wyrosła jakaś zmutowana - zamiast piąć się w górę, wytworzyła rozetę liści zupełnie jak jakaś kapusta... dopiero kolejne rośliny, skiełkowane po kolejnych trzech miesiącach rosły normalnie.

  
 Czerwiec 2012: normalne rośliny i mutant...

       Uprawa goji w doniczce okazała się w miarę prosta: rośliny rosły bardzo ładnie w doniczkach, nawożone od czasu do czasu nawozem uniwersalnym. Niestety zdarzały się ataki szkodników: kolcowój okazał się być smacznym kąskiem dla przędziorków, które od czasu do czasu go atakowały. Na szczęście jeden oprysk załatwiał z reguły sprawę do końca sezonu. Jeśli chodzi o choroby grzybowe, to kolcowój najbardziej jest na nie wrażliwy tuż po wykiełkowaniu: kilka malutkich siewek po prostu zwiędło z dnia na dzień, a powodem była najprawdopodobniej zgorzel korzeni.
       Jeżeli jednak chcemy doczekać się owoców, to musimy roślinę przesadzić z doniczki do gruntu. Po przestudiowaniu literatury okazało się, że goji jest rośliną odporną zarówno na mrozy do -20 stopni, jak i na suszę, tak więc bez problemu można go uprawiać w gruncie w naszym kraju. Posadziłem jedną, najsilniejszą jagodę goji w narożniku szklarni i tak sobie roślinka żyła w niej przez trzy kolejne lata, aż w czwartym roku uprawy (czyli w 2015) pojawiły się pierwsze kwiaty i owoce! Niestety było ich zaledwie kilka. W tym miejscu muszę dodać, że goji jest rośliną samopylną i do uzyskania owoców wystarczy jeden okaz.
      Przez te wszystkie lata uprawy kolcowój wyrósł na pokaźny krzew o wysokości do 2 metrów, odporny praktycznie na wszystko - bez problemu znosił mrozy czy susze (oczywiście wtedy trzeba go podlewać). Roślina nie wymaga gleby najwyższej jakości, ale będzie w takiej lepiej owocować. Nawożę kolcowój dwa-trzy razy w sezonie nawozem uniwersalnym i najwyraźniej bardzo mu to pasuje. Dodatkowo im więcej światła zapewnimy roślinie, tym lepiej będzie rosła i obficiej kwitła.

 Sierpień 2015: Duuuuży krzew i pierwszy owoc :) pnącze obok to marakuja, a mały krzaczek to cytrynka.

      Kolcowój ma jednak pewną wadę: starsze okazy wytwarzają odrosty korzeniowe, i od czasu do czasu w szklarni wyrastają mi z ziemi pędy goji w odległości nawet do 2 metrów od głównego krzewu. Na szczęście po wykopaniu ich łopatą ma się spokój na parę miesięcy.

 Maj 2016: Goji po przycięciu.

     Goji przez te wszystkie lata rosło nawet zbyt bujnie, dlatego też w tym roku po zimie postanowiłem nieco przerzedzić krzew. Literatura podaje, że przycinanie rośliny, nawet ostre, stymuluje kwitnienie i owocowanie, także jest to wskazane dla uzyskania jako takich plonów. Na które zresztą liczę w tym roku. :)