sobota, 22 czerwca 2013

Drzewo herbaciane - ciąg dalszy

      Po dwóch latach uprawy drzewo herbaciane (Melaleuca alternifolia) zaczęło samo z siebie się rozkrzewiać i wreszcie trochę przypomina dorosłe drzewa rosnące w Australii. Roślina jest chyba zupełnie odporna na krajowe szkodniki (zupełnie nic jej nie zaatakowało), a podeschnięte końcówki liści są efektem zimowania w domu nad grzejnikiem, w suchym powietrzu.
Dwuletnie drzewo herbaciane

Heimia salicifolia po półtora roku

     Mniej więcej po 14 miesiącach od wysiewu (w marcu tego roku) rośliny Heimia salicifolia zostały przesadzone do większej doniczki i wystawione do szklarni miesiąc później. Rzeczywiście przez pierwszy rok uprawy nie rosną zbyt szybko, ale teraz przyrosty są już zadowalające.
      Jeżeli rośliny były trzymane na świeżym powietrzu, polecam przed zimowaniem potraktować je jakimś insektycydem. Zauważyłem, że liście Heimii bardzo smakują mszycom i mączlikom szklarniowym.

Póltoraroczne okazy Heimia salicifolia

     Nadal trochę mi szkoda ścinać ziele w celu "skosztowania". Może w przyszłości, kiedy jeszcze bardziej urosną. ;)

Płomień Afryki - dalszy wzrost

      Płomień Afryki (Delonix regia) przeżył zimę, choć pod jej koniec pozostało mu bardzo mało liści. W kwietniu powędrował do szklarni i tam zaczął odbudowywać swoją koronę.

Półtoraroczny Płomień Afryki

środa, 19 czerwca 2013

Afrykański korzeń snów - bujny wzrost

    Zima 2012/2013 była ciężka dla korzeni snów, z które z braku miejsca stały na północnym parapecie. Okazało się również, że liście Silene capensis są ogromnym przysmakiem dla mszyc. Rośliny strasznie marniały z powodu braku światła i inwazji mszyc, toteż aby nie stracić plonu, sześć najgorzej wyglądających sztuk z całej siódemki zostało wyeliminowanych; korzenie oczywiście zebrałem i ususzyłem ;).
      Siódma roślina, która najdzielniej przetrzymała zimę, została przeniesiona w kwietniu do szklarni oraz potraktowana karate - mszyce zniknęły. Teraz, gdy słońce ją nieco podbudowało, zaczęła intensywnie kwitnąć - może to ze szczęścia, że jej nie wyrzuciłem? ;)
      Rozmnażanie korzenia snów z własnych nasion jest bardzo opłacalne: rośliny są samopylne, nasiona dojrzewają w naszym klimacie i kiełkują bez problemów, a z każdego kwiata (których, jak widać na zdjęciu nie jest wcale tak mało) wykształci się owoc zawierający co najmniej kilkanaście nasion. 

Kwitnący korzeń snów - półtora roku od wysiewu